v-Mundial – 7 edycja

7 edycja v-Mundialu trwała od 18 lipca do 16 sierpnia 2010 roku. Gospodarzem turnieju była Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu. W mistrzostwach uczestniczyło 16 narodowych reprezentacji podzielonych na 4 grupy. Nasza reprezentacja wraz z Cesarstwem Arctiq, Al-Farun oraz Cesarstwem Natanii weszła w skład grupy B.

Okiem kibica (nr 1)
18 lipca 2010 roku, godzina 20.00- ta data będzie dla każdego fana mikronacyjnego futbolu, nie tylko w Monarchii symboliczna. Otóż gdy zakończy się wielkie odliczanie, rozpocznie się najwspanialsza impreza piłkarska w polskim v-świecie, V-Mundial, którego już ósmą edycję organizuje samodzielnie Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu. Każdy przewiduje, że nadchodzące rozgrywki będą majbardziej niezwykłe spośród tych, które dotąd się odbyły. Skąd takie prognozy? Niespotykane dotąd zainteresowanie mediów niż przy każdej poprzedniej edycji Mistrzostw Świata Polskich Mikronacji w piłce nożnej, coraz większy głód sukcesów każdej z drużyn (no…prawie każdej) oraz przedmundialowe zbrojenie się „piłkarskich armii” i próbowanie swych sił w meczach towarzyskich (zgodnie z prawem MUP nieobjętych naliczaniem z nich punktów do Rankingu MUP drużyn narodowych). Jak zawsze w gronie faworytów do końcowego sukcesu wymienia się Natanię, Sarmację, Elderland, również RSiT, a od czasu rozgrywek w Mikrosławii również mistrza v-świata Scholandię oraz Neopolis (sam jednak nie wiem czemu, chyba tylko za wartość pieniężną kadry).
Jak zwykle, niestety, nie docenia się Austro-Węgry. No właśnie…a jak może się spisać drużyna „Monarchistów” na boiskach RSiT? Oczekiwania kibiców jak i samego trenera wraz z zawodnikami są spore, minimum to wyjście z grupy. A co potem? To będzie zależeć od paru czynników. Po pierwsze: na kogo drużyna w dalszych rozgrywkach trafi, jaka będzie forma „kopaczy” jak i czy uda się opanować presję ciążącą nad całą drużyną. Jeśli wszystko będzie grało, to przy odrobinie szczęścia nawet medal uda się osiągnąć, choćby nawet brązowy.
Jednakże na pierwszy cel drużyna bierze sobie rozgrywki grupowe. Pierwszym przeciwnikiem „Orłów Tyrolu” będzie prowadzona przez cesarza Arctosa I drużyna Cesarstwa Arctiq.
Niekwestionowanym faworytem do zwycięstwa w meczu na El Estadio del Monachofascism w Jastrzębcu będą Monarchiści. Jednakże nie wolno im zlekceważyć rywala i ostro się potem
nie tłumaczyć z ewentualnej przegranej zarówno przed trenerem jak i JCKM Franciszkiem Józefem II, który chyba jest największym kibicem reprezentacji Austro-Węgier. Dobrze, że nie jedynym,gdyż futbol mikronacyjny cieszy się nad Dunajem dużą popularnością. Na stadion w Jastrzębcu pojedzie grupa ok. 18 000 kibiców z Monarchii, jak i ok. 1000 z Surmenii, państwa które nie ma swojej reprezentacji ani ligi, a które będzie z pomocą naszej ojczyzny odbudowywało piłkę kopaną w swym państwie. Mamy nadzieję, że się im to uda.
Rudolf Habsburg (Monarchie Zeitung)

Wyniki reprezentacji A-W:

Austro-Węgry – Cesarstwo Arctiq 2:0
Posiadanie piłki: 59 – 41 (63-37),szanse: 6 – 2 (5-0), ustawienie: 5-3-2/4-3-3
Bramki: Dutu Sârmaru 10′, Fritjof Klüft 24′
Bohater meczu: Albert Habib
O tym spotkaniu nie ma co się rozpisywać, Austro-Węgry były po prostu dużo lepsze. Spójrzmy np. na posiadanie piłki 59% do 41% dla Monarchii już świadczy o całym spotkaniu. Szanse, a jakże także na korzyść A-W 6 do 2. Było to jednak nudne spotkanie, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy całkiem nic się nie działo.
Pierwszego gola zdobywa główką Sârmaru i to już w 10 minucie po fenomenalnie długim podaniu Benzeliusa. Kolejna bramka pada w 24 minucie. Jej autorem był po rzucie wolnym Klüft. Miały miejsce dwie kontuje, jedna po stronie Monarchii gdy Jose zastąpił Attila, a druga po stronie Cesarstwa gdy Vasala w 65 minucie zastąpił Kirvesniemi.

Okiem kibica (nr 2)
Jest! Stało się! W niedzielny wieczór na stadionie El Monarchofascism w Jastrzębcu Monarchia Austro-Węgier pokonała 2:0 ekipę Cesarstwa Arctiq. Było to zwycięstwo odniesione dosyć pewnie, wszak obie drużyny dzieli klasa rozgrywkowa, jeśli nawet nie dwie. Co do samego meczu, to podobać się mógł tylko w I połowie. Podczas pierwszych 45 minut meczu ujrzeliśmy dwie bramki i to nie napastników, nawet nie pomocników, a obrońców. Pierwszą, po fantastycznym dośrodkowaniu Svena Erika Benzeliusa, strzelił głową już w 10 minucie Dutu Sârmaru, prywatnie kuzyn byłego ulubieńca austro-węgierskich kibiców, Taviego Simionescu. Drugą, w 24 minucie, strzelił po fantastycznym rzucie wolnym Fritjof Klüft Do końcowego gwizdka kadra „Orłów Tyrolu” miała jeszcze 4 okazje do przetestowania zdolności bramkarskich golkipera przeciwników, jednakże żadną nie zamieniła na bramkę. W jutrzejszym meczu z Natanią, możemy nie ujrzeć na murawie boiska Tibora Josy, który nabawił się kontuzji w starciu z napastnikami „Eskimosów”. Redakcja życzy młodemu zawodnikowi linii defensywnej szybkiego dojścia do pełni zdrowia.
——————————————————-
Po meczu powiedzieli:
*Piotr Wolecki (vel Rudolf Habsburg), trener kadry „Monarchistów”:
-To zwycięstwo jest dla nas bardzo dobrym rozpoczęciem turnieju. Dzięki niej moi piłkarze, a z nimi cały sztab szkoleniowy wierzą, że urwiemy punkty Natanii w nadchodzącym środowym meczu. Z mojej strony proszę tylko o trzymanie kciuków za nas, byśmy wynieśli ze spotkania dobry wynik.
*Mardi Basit, napastnik reprezentacji Austro-Węgier: 2:0 to dla każdego z nas dobry wynik, który daje lepiej patrzeć nie tylko na następny mecz w grupie, czyli z Natanią, ale dalsze. Wielkie graty dla Dutu i Fritjofa za te bramki, dzięki nim jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi!
Rudolf Habsburg (Monarchie Zeitung)

Cesarstwo Natanii – Monarchia Austro-Węgier 0:1 (0:1)
Posiadanie piłki: 55 – 45 (53-47), szanse: 6 – 2 (2-1), ustawienie: 4-3-3/4-5-1
Bramka: Maximo Peruzzi 23′
Bohater meczu: Antonino Padoin
Przed tym meczem murowanym faworytem była Natania. Ostatnie wysokie zwycięstwo z Al-Farun chyba jednak za bardzo rozluźniło piłkarzy Cesarstwa bowiem dzisiejszy mecz zakończył się ich sensacyjną porażką. Natańczycy mimo panowania na boisku, razili nieskutecznością, a jak to mówi stara, piłkarska maksyma niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Tak też było w tym przypadku. Podopiecznym Piotra Woleckiego wystarczył jeden gol, by zainkasować ważne 3 punkty w meczu z byłymi mistrzami v-świata.

Okiem kibica (nr 3)
Kolejna wygrana „Monarchistów”! Po jednostronnym meczu dla Natanii (6 do 2 szans na strzelenie gola oraz 55% do 45% posiadania piłki w meczu dla drugiej drużyny poprzedniego V-Mundialu) i naciskaniu przez niemal cały mecz podopiecznych Rudolfa Habsburga można by powiedzieć, że to żarty. Lecz ani trochę nikt nie chce oszukać każdego czytelnika z osobna! Dzięki żelaznej defensywie, blokowaniu drogi do bramki i wielkiemu łutowi szczęścia udało się Austro-Węgrom wyjechać ze Stadionu Węgla i Stali w Rotterze z kompletem punktów. Bohaterem spotkania okazał się 28-letni napastnik, Maximo Peruzzi, który dzięki podaniu Franklina Daviesa, po fenomenalnym strzale z dystansu w lewe okienko w 23 minucie spotkania zapewnił „Orłom Tyrolu” 3 punkty w meczu z v-ce mistrzem polskiego v-Świata. Czekamy z niecierpliwością w roli liderów grupy B na mecz z Al-Farun, które w dzisiejszym meczu zremisowało z Arctiq 2:2.
——————————————————-
Po meczu powiedzieli:
*Rudolf Habsburg, trener reprezentacji Austro-Węgier: Jestem niezmiernie szczęśliwy, że udało się wygrać ten mecz. Było ciężko, ale podołaliśmy zadaniu. Teraz ze spokojem, na czele tabeli grupy B, czekam wraz z moimi piłkarzami na kolejny mecz, tym razem z debiutantami z Al-Farun. Postaramy się nie zawieść oczekiwań naszych kibiców, którzy na dzisiejszy mecz przybyli w liczbie około 20-stu tysięcy, a wiem, że jest ich o wiele, wiele więcej.
*Maximo Peruzzi, napastnik „Monarchistów”, strzelec bramki: Nie dochodzi ciągle do mnie, że moja bramka dała zwycięstwo reprezentacji. Zadedykowałem tego gola każdemu, kto we mnie wierzy, a szczególnie moim rodzicom i starszemu bratu, który nauczył mnie kopać w piłkę. Dzięki!
Rudolf Habsburg (Monarchie Zeitung)

Monarchia Austro-Węgier – Al-Farun 0:0 (0:0)
Posiadanie piłki: 53 – 47 (53-47), szanse: 2 – 0 (1-0), ustawienie: 5-3-2/4-2-2
Bohater meczu: Albert Habib
Dość nudny mecz, zakończony wynikiem bezbramkowym. Przewidywano, że Austro-Węgry łatwo zdobędą komplet punktów z outsiderem z Al-Farun. Musieli jednak zmierzyć się z bardzo defensywnym ustawieniem swoich przeciwników, których praktycznie nie interesowało pole karne piłkarzy Piotra Woleckiego. Jak wiadomo z rywalem murującym własną bramkę gra się bardzo trudno, zwłaszcza że tego dnia faruńscy defensorzy spisywali się bez zarzutu. Jednak w środę, w meczu rewanżowym obrońcom Al-Farun może nie iść już tak dobrze i w tym należy upatrywać szans Austriaków.

Okiem kibica (nr 4)
OD TRENERA O V-MUNDIALU:
Na temat ostatniego meczu:
To był pierwszy mecz w historii, w którym zmierzyła się moja drużyna z ekipą Al Farun. Cóż…remis można wytłumaczyć właśnie tym bo inna możliwość w mojej głowie nie wchodzi w grę. Możliwe, ze na wynik spotkania wpłynął również fakt, ze rywale zagrali defensywnie, dzięki czemu bardzo trudno było się nam przedrzeć na polowe Al Farun, a co dopiero na pole karne, oraz to, ze dopiero rozgrywaliśmy ciężki mecz z Natańczykami. Efektem zmęczenia poniekąd są te dwie kontuzje, które dopadły nasza kadrę.
Na temat grupy B:
Czuje niedosyt, bo z uwagi na remis Natanii w spotkaniu z Arctiq, przy naszej wygranej mielibyśmy już 5 punktów przewagi nad podopiecznymi von Laue. No ale cóż, przed nami rewanż z naszymi dzisiejszymi przeciwnikami który musimy wygrać, przy okazji licząc, ze Arctiq znowu urwie Świętemu Cesarstwu Natanii kilka cennych punktów.
Na temat wyników innych grup V-Mundialu:
Dzisiejszy dzień to dzień niespodzianek. Przegrana dość faworyzowanego RSiT z Elderlandem, wygrana Okoczii z Chattycją i Shanią, remisy w naszej grupie, nawet remis Sarmacji, która jest na fali, ze Scholandią trzeba traktować jako wyniki niespodziewane. Ale taka jest magia futbolu, a zwłaszcza mikronacyjnego, nie zawsze można wygrać, chodĽ potem czuje się pewien niedosyt po zremisowanym lub przegranym spotkaniu. Tutaj naprawde trudno wytypować jakikolwiek wynik spotkania. Bawiąc
sie w proroka muszę powiedzieć, ze taki stan rzeczy będzie trwał na pewno do ostatniego gwizdka na tym V-Mundialu. Niby to dobrze dla widzów, ale dla trenerów niestety już nie za bardzo. No ale trzymamy się wszyscy jakoś, nie wiem zaś, dokąd to trwać będzie i kto będzie musiał napary z ziółek pic najwięcej. (śmiech)
OD TRENERA DO KIBICÓW:
Pozdrawiam wszystkich fanów reprezentacji Austro-Węgier rozsianych po całym polskim mikroświecie i nie tylko. Dziękuję za wsparcie udzielane przez Was dla nas, dzięki Wam czujemy się wyjątkową drużyną zdolną do pokonywania kolejnych barier, stawiania sobie coraz to śmielszych celów i krok po kroku, step by step, realizowania ich. Trzymajcie się i kibicujcie nam dalej!
Rudolf Habsburg (Monarchie Zeitung)

Al-Farun – Monarchia Austro-Węgier 1:0 (0:0)
Posiadanie piłki: 56 – 44 (58-42), szanse: 5 – 5 (1-3), ustawienie: 4-3-3/5-3-2
Bohater meczu:Sven-Erik Benzelius
W poprzednim artykule pisałem o świetnie grającej obronie Al-Farun, który zatrzymała ataki Austriaków. Przewidywałem również, że w rewanżu może ona nie grać już tak dobrze, co jest szansą dla piłkarzy Piotra Woleckiego. Tymczasem, ku zdziwieniu moim i wielu innych obserwatorów V-Mundialu sztab szkoleniowy Al-Farun postawił na ofensywną taktykę, która przyniosła zamierzony skutek. Przez niemal cały mecz trwala wyrównana walka między oboma zespołami, jednak w ostatnich sekundach zawodnicy Al-Farun przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ten wynik na dobre skomplikował sytuację w grupie B, gdyż teraz tak naprawdę nie wiadomo kto awansuje do kolejnej rundy. Będzie się działo.

Monarchia Austro-Węgier – Cesarstwo Natanii 1:1 (0:0)
Posiadanie piłki: 40 – 60 (40-60), szanse: 4 – 5 (1-1), ustawienie: 5-4-1/4-4-2
Bramka: Maximo Peruzzi 70′
Bohater meczu: Sven-Erik Benzelius
Mecz dwóch najsilniejszych ekip grupy C zakończony dość sprawiedliwym remisem. Trzeba jednak nadmienić, że to Natańczycy byli dlużej w posiadaniu piłki. Nic z tego jednak nie wynikało, defensywy obu zespołów skutecznie rozbijały ataki przeciwników. Przed ostatnią kolejką Natania i Austro-Węgry mają po 8 pkt, choć w bardziej komfortowej sytuacji są ci drudzy – Arctiq nie zagrozi im już w awansie do ćwierćfinału.

Arctiq – Austro-Węgry 0 : 2
Posiadanie piłki: 54 – 46 (55-45),szanse: 2 – 2 (0-1), ustawienie: 4-4-2/4-5-1
Bramki: Fritjof Klüft 41′, Mardi Basit 83′
Bohater meczu: Pál Szörös

Tabela końcowa Grupy B:
1. Austro-Węgry _ 11 pkt.
2. Al-Farun _ 9 pkt.
3. Natania _ 8 pkt.
4. Arctiq _ 3 pkt.

Ćwierćfinał:
Sułtanat Al Rajn – Austro-Węgry 1 – 1 (0 -0) po dogrywce, 5 – 3 w karnych
Posiadanie: 50 – 50 (50-50),szanse: 6 – 5 (3-0), ustawienie: 4-3-3/5-4-1
Bramka: Johannes Szörös 70′
Bohater meczu: Sven-Erik Benzelius

Zwycięzcą v-Mundialu zostało Księstwo Sarmacji.

Komentarze meczowe: http://rtis2010.wordpress.com/

Reklamy
Published in: on 1 października 2010 at 21:16  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://awfp.wordpress.com/2010/10/01/v-mundial-7-edycja-2/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: